Złamane serce czyli jak sobie poradzić z rozstaniem

Złamane serce czyli jak sobie poradzić z rozstaniem. Magda Walczak Blog

.

PYTANIE

Rozstałam się z mężczyzną. Właściwie on mnie rzucił.  I nie mogę się po tym pozbierać! Myślę tylko o nim, ciągle mam nadzieję, że do siebie wrócimy, ale on chyba nie chce. A ja zupełnie nie mogę się skupić na niczym innym. Co robić!

Dagmara, 34 lata

 

ODPOWIEDŹ

Witaj Dagmaro,

No cóż, temat złamanego serca jest chyba bliski nam wszystkim. Jak najbardziej zaliczyłam kilka razy taką sytuację, więc doskonale wiem o czym mówisz. I odpowiedź będzie w oparciu o techniki, które sama wypróbowałam na sobie. Oczywiście każdy z nas jest inny i każda sytuacja jest subiektywnie inna, ale obiektywnie są one zawsze bardzo do siebie podobne.

 

Powrót

 

Może będziecie jeszcze razem, a może nie, tego oczywiście nie wiem. Natomiast jeśli wrócicie do siebie, to warto pamiętać, że po takim powrocie, trzeba włożyć szczery świadomy wysiłek w bycie razem, żeby za drugim razem już się udało. To jest bardzo ważne, bo jesteście ciągle tymi samymi ludźmi, którymi byliście poprzednio. Macie też takie same oczekiwania i nawyki jakie mieliście wcześniej. A coś było takiego, w relacji składającej się właśnie z tych oczekiwań i nawyków, że jednak zdecydowaliście się rozstać. A teraz, gdy okazało się, że Wam jednak siebie nawzajem brakuje, to jest właśnie doskonały czas, aby zacząć na tym świadomie razem pracować. Bo teraz macie do tego zarówno motywację jak i wiedzę, jak relacja między Wami wyglądała wcześniej. Za to, jeżeli zaniedbacie to i wrócicie do siebie jakby nic się nie wydarzyło, po prostu szczęśliwi, że znów jesteście razem, to gdy pierwsze emocje miną, wszystko wróci do punktu wyjścia – czyli do punktu, który zakończył się rozstaniem.

Natomiast jeżeli jednak do siebie nie wrócicie, to ciągle pozostaje pytanie co zrobić, żeby samego siebie ponownie poskładać w całość.

 

Emocje i chemia

 

Po pierwsze, warto wiedzieć i pamiętać, że emocje to chemia w mózgu. I wszelkie emocje, jakie pojawiają się w relacji z drugim człowiekiem, wynikają z wydzielania w mózgu substancji chemicznych. Taką substancją jest między innymi oxytocyna, nazywana czasem hormonem miłość. Oxytocyna wydziela się w sytuacjach bliskiego intymnego kontaktu fizycznego. W przypadku mężczyzn, oxytocyna w połączeniu z testosteronem, powoduje trudną do opanowania potrzebę snu – stąd właśnie bierze się to, że mężczyzna po sytuacji intymnej zwykle natychmiast zasypia. Natomiast w połączeniu z hormonami żeńskimi, oxytocyna wywołuje silną potrzebę bliskości i przywiązania. Stąd kobiety tak szybko zakochują się w partnerze, czasem wystarczy do tego tylko jeden intymny dotyk. A to po prostu oxytocyna!

Także pamiętaj, że wszelkie uczucia, które teraz Tobą miotają, to niekoniecznie przeznaczenie i los zapisany w gwiazdach, ale po prostu chemia. Wiem, że to mało romantyczne, ale właśnie takie ma być, bo chodzi tu o to, aby popatrzeć na sytuację z trochę innej perspektywy.

I aby to minęło, potrzeba czasu. Bo każda substancja, która trafia do naszego organizmu, potrzebuje czasu, aby mogła zostać przez ten organizm zneutralizowana lub wydalona. Także, daj sobie czas. To co się dzieje jest normalne, nie zakładaj, że nigdy nie minie. Bo minie, o ile tylko nie będziesz temu przeszkadzała.

A żeby nie przeszkadzać, trzeba po prostu nie rozdrapywać ran wciąż i wciąż.

 

Płacz

 

Najpierw pozwól sobie płakać, ile tylko masz ochotę. Nie ograniczaj tego i nie blokuj się. Emocje w pierwszej fazie warto z siebie wyrzucić, bo z emocjami jest tak, że nie da się ich zablokować wybiórczo. Jeśli spróbujesz zablokować te, które aktualnie nie bardzo Ci się podobają, to zablokujesz sobie też na jakiś czas możliwość odczuwania wszystkich innych, w tym też tych przyjemnych. A to nie opłaca się w dłuższej perspektywie. Także płacz. Teraz możesz nawet przez całe dnie.

 

Ale nie za długo

 

Ale niech to nie trwał dłużej niż kilka dni. Przez pierwsze kilka dni,  niech wypływają z Ciebie emocje i łzy do woli.

Ale potem nie staraj się już  wciąż i wciąż odświeżać wspomnień. Nie myśl o tym, jak było cudownie i że to już nigdy nie wróci.

 

Odśwież wspomnienia

 

Zamiast tego myśl o tym, jak było cudownie w Twoim życiu w innych okolicznościach, zupełnie niezwiązanych z Twoim partnerem – może to było z wcześniejszym partnerem, przypomnij sobie miłe chwile z nim. Albo z jeszcze poprzednim. Albo jak cudownie było na wakacjach nad morzem 5-ć lat temu, gdy siedziałaś na gorącym piasku i patrzyłaś na przypływające fale. Przypomnij sobie na tym etapie, wszelkie przyjemne sytuacje, które wydarzyły się w dowolnym momencie Twojego życia, ale które NIE miały absolutnie nic wspólnego z Twoim ostatnim partnerem. I przypomnij sobie uczucia jakie były z nimi związane, Poczuj je, zanurz się w nich, myśl o nich. To będzie pierwszy emocjonalny kompres na Twoją ranę w duszy i na sercu.

 

Obraz

 

A gdy już się dobrze poczujesz z takimi wspomnieniami, to wyobraź sobie swojego ostatniego partnera – zobacz go przed sobą. Tylko wyobraź go sobie nie w kolorze, ale w wersji czarno-białej (jeśli będzie Ci trudno od razu przejść do wersji czarno-białej – będziesz miała zbyt duże poczucie utraty – to najpierw niech kolory, w których widzisz ten obraz niech blakną po trochu, a jak już wystarczająco wyblakną, to wtedy zamień to co widzisz, na czerń i biel). A gdy już oswoisz się z tą czarno-białą wersją, to wyobraź sobie, że obraz, który masz przed oczami, to wielkie zdjęcie Twojego byłego partnera, które zostaje teraz oprawione w ramy. I wybierz do niego ramy. Ale wybierz takie, jakie będą NAJMNIEJ do tego obrazu pasowały. Jeżeli Twój były jest poważnym prezesem, to może ramki mogą być kolorowe i w kwiatki. A jeśli jest znanym hipisem, to może odpowiednia będzie duża złota mieszczańska rama. Pobaw się dobieraniem ram. Pamiętaj tylko , że ramy mogą być dowolne i kolorowe, ale umieszczony w nich obraz zawsze będzie tylko czarno-biały.
A potem wyobraź sobie, że wieszasz ten obraz na ścianie.  Popatrz na niego. I zobacz jak on na tej ścianie maleje. A jak już się oswoisz z tym, że jest teraz trochę mniejszy, to zobacz w wyobraźni, że ściana razem z obrazem się od Ciebie oddala. I tak na zmianę – obraz maleje i ściana się oddala, aż wreszcie wszystko znika.

Rób sobie to ćwiczenie z wyobraźnią, tak często jak chcesz, aż poczujesz, że przywiązanie Ci odpuszcza.

 

Do tego

 

Najpóźniej po kilku dniach zacznij znów wychodzić z domu. Nie ważne, że Ci się nie chce. Wychodź mimo to. Odetchnij świeżym powietrzem. Przejdź się na spacer. Oderwij się od płaczu. Bo reakcje często nam się przywiązują do miejsca ( miałaś może kiedyś takie doświadczenia, że dostałaś niemiłą wiadomość, gdy siedziałaś w zielonym fotelu, to potem już samo zajęcie miejsca w tym zielonym fotelu, powodowało, że znów czułaś się przygnębiona?) Kojarzymy emocje z miejscem. Oderwij się od miejsca.

Spotykaj się z ludźmi.

Usuń zdjęcia, na których jest Twój były ( jeśli nie chcesz ich wyrzucać, to daj koleżance na przechowanie – odbierzesz jak Ci przejdzie). Nie oglądaj ich i nie rozdrapuj ran.

To samo zrób z romantycznymi pamiątkami.

Przypomnij sobie co lubiłaś robić bez swojego partnera, albo nawet zanim go poznałaś. I do tego wróć.

 

Uwaga lektura!

 

I uwaga – czego NIE rób. Lepiej NIE czytaj powieści, nawet jeśli chcesz oderwać się myślami od sytuacji. Powieści są tak skonstruowane, że bez względu na to jakiego gatunku dotyczą, mają działać na emocje. A Ty nie jesteś w dobrym momencie, aby Twoje emocje miały być dodatkowo stymulowane.

Za to czytaj PORADNIKI. One mogą dotyczyć wszystkiego – zarówno relacji damsko-męskich, jak i pielęgnacji ogrodu albo złotych rybek. Temat nie ma znaczenia, wystarczy, że będzie interesujący dla Ciebie. Chodzi o to, że poradniki mają specyficzną energię – pozytywną, twórczą i nastawioną na rozwiązania. Taką właśnie energię, którą warto sobie w sytuacji, o której mówimy, dostarczać.

 

Podsumuj

 

A na koniec możesz zrobić tabelę – wypisz w jednej kolumnie co było w Waszym związku wspaniałe, w drugiej wypisz co było do bani, a w trzeciej, co w Twoim zachowaniu, w Twojej własnej ocenie, było podczas tej relacji nie tak – jakie błędy w swoim przekonaniu popełniłaś.

I tak upraszczaj te kolumny, aż w każdej pozostanie tylko jedno zdanie.

I zobaczysz podsumowanie swojego związku.

To co będzie w pierwszej kolumnie zachowaj w miłej pamięci. To co będzie w drugiej kolumnie, też jak najbardziej zachowaj w pamięci, żeby zachować proporcje. A z tego co będzie w trzeciej kolumnie wyciągnij wnioski na przyszłość.

Można dalej wymieniać różne pomysły, ale jeżeli zastosujesz już te opisane powyżej, to powinno wystarczyć, żeby postawić Cię na nogi.

Powodzenia! I trzymam kciuki.

Magda

 

 

O programie Magda Walczak

Coach, manager, trener biznesu, pasjonatka rozwoju osobistego i miłośniczka pisania :)

2 komentarze

  1. Szkoda, że nie przeczytałam tego kilka lat temu.. 🙁

A co Ty o tym myślisz?