Bo Kartezjusz był głupi!

Bo Kartezjusz był głupi! O wegetarianizmie i prawach zwierząt - Ważne tematy - Magda Walczak BLOG, MagdaWalczak.pl, wegetarianizm, prawa zwierząt, etyka niejedzenia mięsa

Bo Kartezjusz był głupi!

 

Znany, ale niezbyt mądry widocznie, filozof Kartezjusz w swoich: Medytacjach o pierwszej filozofii, z 1641 roku przekonywał, że zwierzęta nie są niczym więcej niż żywym automatem. Nie są w żaden sposób świadome. Nie czują bólu ani cierpienia. I cokolwiek się z nimi robi i tak tego nie doświadczają (z powodu braku rozumu), można więc robić z nimi wszystko bez konsekwencji moralnych. Nie komunikują się również, a jedynie instynktownie wydają dźwięki – trochę tak jak gumowa kaczka, którą gdy naciśniesz piszczy. Nie dlatego piszczy, że ją to zabolało, ale dlatego, że powietrze po prostu wyszło przez otwór w gumie i spowodowało dźwięk.

To jest najlepszy przykład na to do jakiego stopnia będąc filozofem, można być oderwanym od życia. Jak tworząc świat w swoim umyśle, można nie widzieć świata wokół. I tworzyć zasady, które nie opierają się na niczym innym niż na własnych przekonaniach pana filozofa. Bo one na niczym innym się nie opierają.

Równie dobrze można powiedzieć, że dzieci nie czują, albo kobiety, mulaci, niscy albo wysocy, albo ktokolwiek inny, kto w danej chwili przyjdzie komuś do głowy, i nie mając żadnych dowodów na poparcie swojej tezy, tworzyć wywód filozoficzny, który usprawiedliwia okrucieństwo. Tak zresztą robi się na wojnach, już wobec ludzi a nie zwierząt.

Kartezjusz niestety swoim poglądem wpłynął na wiele lat myślenia o zwierzętach w Europie. I nie zmieniło tego nawet to, że na poparcie swojej tezy nie miał nic, poza swoim własnym przekonaniem. A to trochę za mało jak na ustanawianie czyichś praw do życia, nie sądzisz?

 

Zwierzęta czują!

 

A każdy kto miał jakikolwiek bliższy kontakt ze zwierzętami, niż tylko wizje we własnej głowie, wie, że to o czym mówił Kartezjusz nie jest prawdą. Zwierzęta czują: cierpią, śmieją się i bawią, czasami są złośliwe, obrażone, a czasem liżą bolącą łapkę. Reagują dokładnie tak samo jak my, bo w końcu my technicznie to też zwierzęta.

I jak umierają to również cierpią. Krzyczą i płaczą. Tylko mówią o tym innym językiem niż my. Ale na świecie używanych jest ponad 6 tysięcy języków, w ramach jednego gatunku homo sapiens, tak więc nie ma nic niezwykłego w tym, że inne gatunki mówią również po swojemu. I nikt z nas nie rozumie wszystkich. Ale to nie znaczy, że zwierzęta są gorsze, głupsze, czy zupełnie bez czucia, tak jak nie jest takim ktoś tylko dlatego, że mówi w suahili zamiast po angielsku.

 

Znieczulenie

 

Zwierzęta cierpią. Tylko że na ich cierpienie jesteśmy znieczuleni. Bo od dziecka widzimy, że w sklepach na pólkach leży schab, mortadela i parówki, a nie noga, biodro, czy łopatka czyjegoś dziecka, albo czyjejś matki.

Przestajemy widzieć cierpienie, przestajemy widzieć, że to był ktoś. Ktoś, czyje kawałki leżą teraz po śmierci na kilku oddzielnych pólkach.

Ja też jestem znieczulona. Nie jem mięsa od lat, wiem czym jest, a jednak nie reaguję mdłościami na półki z mięsem w supermarkecie. Jednocześnie niedawno zobaczyłam na FB zdjęcie sklepu mięsnego. Tyle, że z Chin. Tam na półce, ugotowany i przecięty na pół, razem z głową, leżał tam (tym razem nie świnka z jabłkiem w pyszczku, bo to znamy), tylko pies. Miałam mdłości na sam widok. Bo na widok psa w takiej roli nie jestem znieczulona, a czym różni się pies od świnki czy krowy?

Przyzwyczajeniem.

Bo mięso jemy z przyzwyczajenia. Mamy fotele ze skórzaną tapicerką z przyzwyczajenia, nosimy skórzane płaszcze i torby z przyzwyczajenia. Ale ta skóra nie pojawiła się nagle w garbarni, pomyślcie skąd ona się wzięła? Tak krok po kroku?

To też jest cierpienie.

A: „noszę bo lubię”? Serio? A co właściwie lubisz? I czy to na pewno jest warte czyjejś śmierci?

 

Nie tylko etyka

 

Etyka to jeden powód dbania o zwierzęta, a w tym niejedzenia mięsa, ale nie jedyny. Bo to co jemy bardzo wpływa też na nasze emocje i zdrowie. W końcu fizycznie jesteśmy zbudowani z tego co jemy.

Jedzenie mięsa sprzyja skłonności do irytacji, złości i ogólnej nerwowości. Wiem sprawdziłam. Robiłam testy i nie mam wątpliwości, ze tak jest. Możesz sprawdzić dla siebie. Różnica między niejedzeniem, a jedzeniem mięsa, oznacza ogromne zmiany w emocjach. Bez mięsa jestem znacznie spokojniejsza, zrównoważona i uśmiechnięta.

I trudno się temu dziwić nawet na zwykłą logikę.

Zwierzęta prowadzone do rzeźni, albo do których strzela myśliwy czują. Boją się i rozpaczają, próbują uciekać. Ten ich strach, zdenerwowanie i rozpacz, nie znika w przestrzeni, tylko jest połączony z wydzielaniem się do ich organizmów konkretnych substancji chemicznych np. adrenaliny. I na adrenalina i inna chemia, związana z bólem i strachem, nie zdążą się z organizmu wydalić, bo za chwilę to zwierzę zostaje zabite. Także wszystko to już w nim zostaje, w jego mięśniach i jego krwi. I potem to jemy. Jemy mięso razem z czysto fizycznym przejawem jego strachu i bólu. I tak trafia ono do naszych mięśni i naszej krwi. Fundujemy sobie w ten sposób dostawę gotowej porcji złości, irytacji i żalu, nie związaną wcale z tym co się dzieje w naszym zewnętrznym życiu. To tak jak byśmy poszli do apteki i przynieśli do domu tabletki strachu, złości, albo irytacji i codziennie uzupełniali nimi swoją dietę. Myślisz, że to dobry pomysł?

 

Zdrowie

 

Poza etyką (unikać cierpienia zwierząt), naszymi własnymi emocjami (aby nie fundować sobie gotowych suplementów złości, agresji i strachu), jest jeszcze związana z jedzeniem mięsa kwestia po prostu naszego zdrowia fizycznego. I tu zacytuję doktor Dąbrowską, z jej książki: „Przywracać zdrowie żywieniem”.

„Obecność związków purynowych w mięsie sprzyja rozwojowi skazy moczanowej, kamicy nerkowej, a ponadto wywołuje uzależnienie.”

„Mięso poddane obróbce termicznej gnije w jelitach, jest czynnikiem toksycznym przewlekle zatruwającym organizm, powodującym wzrost leukocydozy, prostaglandyn zapalnych PGE2, lepkości krwi (co sprzyja zakrzepom), poziomu hormonów estrogennych, prolaktyny, kortyzonu, sprzyja rozwojowi chorób zwyrodnieniowych.”

„Mięso zawiera cholesterol i tłuszcze stałe co sprzyja rozwojowi miażdżycy.

A do tego: „Mleko krowie, (…) analogicznie jak mięso, podlega gniciu w jelitach, może być także przyczyną rozwoju zmian zwyrodnieniowych, miażdżycy, odwapnienia kości i alergii. Mleko od krowy jest najzdrowszym pokarmem dla cieląt, ale nie dla człowieka!”

Generalnie zdrowa dieta, to dieta pozbawiona produktów pochodzenia zwierzęcego. Bo układ trawienny człowieka nie jest przystosowany do jedzenia mięsa (chociażby dlatego, że jest za długi i mięso zdąży zgnić), tylko pokarmów roślinnych.

PS
Pani doktor wydała, jeszcze jedną książkę: „Ciało i ducha ratować żywieniem”, a która jest zapisem konferencji wygłoszonych w Uwaga: w Radiu Maryja (!) – również polecam.

 

Ekologia

 

Jako kolejny argument za niejedzeniem mięsa podaje się również czynniki ekologiczne – szkody ekologiczne i ekonomiczne, jakie przynosi globalna gospodarka mięsna, na pewno jest to ważne, ale na tym się nie znam, więc nie będę pisać. Jeśli jednak ktoś jest tym aspektem zainteresowany, to na pewno wszystko jest w Internecie. Wujek Google czuwa.

 

Popatrz im w oczy

 

Dla mnie osobiście, głównym argumentem za niejedzeniem mięsa, jest to, że to zwierzę żyje i czuje, a mój kotlet na talerzu, to czyjeś cierpienie i przerażenie, strach przed śmiercią, ból, oddzielenie matki od dziecka i śmierć.

A żeby wiedzieć, że zwierzęta cierpią i czują, to wystarczy popatrzeć im w oczy, a nie jedynie w lustro jak zapewne czynił to Kartezjusz (no w jego czasach może w miskę z wodą zamiast lustra, ale na jedno wychodzi). I to że coś jest smaczne, to przy tym słaby argument.

A drugi powód, to mój stan emocjonalny. Jest mi zdecydowanie w życiu lepiej, spokojniej i szczęśliwiej, gdy nie jem mięsa i z czysto fizjologicznych powodów. Także bardzo polecam!

A o zwierzęta warto dbać z dowolnego powodu, bo zwierzęta czują, a Kartezjusz był głupi!

 

PS

A zabijania dla rozrywki nie da się usprawiedliwić niczym!

 

PS
A jeśli masz ochotę pogłębić temat, to bardzo warto przeczytać na przykład, dość już dawno wydaną, książkę: Philipa Kapleau „Ochraniać wszelkie życie”.

 

 

Bo Kartezjusz był głupi! O wegetarianizmie i prawach zwierząt - Ważne tematy - Magda Walczak BLOG, MagdaWalczak.pl, wegetarianizm, prawa zwierząt, etyka niejedzenia mięsa

O programie Magda Walczak

Coach, manager, trener biznesu, pasjonatka rozwoju osobistego i miłośniczka pisania :)

A co Ty o tym myślisz?