Ile waży twoje ja

 Ile waży twoje ja. Maja Storch. Recenzja Magda Walczak Blog. MagdaWalczak.pl

  • Rodzaj: Książka
  • Tytuł: „ Ile waży twoje ja”
  • Autor: Maja Storch
  • Wydawnictwo: Szafa
  • Rok wydania: 2011
  • Ocena: 5/5
  • REKOMENDACJA: Gorąco polecam!

 

O książce i autorce

 

Jedna z lepszych książek o osiąganiu celów, jaką miałam przyjemność czytać. Książka „Ile waży twoje ja”, teoretycznie dotyczy osiągania oczekiwanej wagi, ale praktycznie, opisany w niej mechanizm, można stosować do osiągania celów w ogóle, niekoniecznie związanych tylko z wagą ani odchudzaniem.

Maja Storch jest szwajcarskim psychologiem specjalizującym się w psychologii Junga. Osobiście jestem wielbicielką Junga, więc ta lektura sprawiła mi szczególną przyjemność, ale jednocześnie książka jest jak najbardziej praktycznym podręcznikiem realizacji stawianych sobie celów.

 

Postanowienia noworoczne

 

Robisz może postanowienia noworoczne? Schudnę, wyremontuję łazienkę, zmienię samochód, zrobię porządek w szafie itp. Lista czasem jest długa, a czasem zawiera tylko kilka punktów. Czy zdarzyło Ci się kiedyś nie dotrzymać takich postanowień? A może, nawet często Ci się to zdarza, tak jak większości ludzi? Jeśli tak, to zastanawiałaś się kiedyś dlaczego?

Jednym z powodów jest zapewne to, że zmieniły Ci się priorytety. Nie remontowałaś łazienki, bo zamiast tego kupiłaś nowe mieszkanie. Samochód uznałaś, że nie jest taki zły, nie musisz mieć nowego, ten spokojnie może zostać na jeszcze jeden rok. Ale co z pozostałymi postanowieniami, na przykład odchudzaniem lub porządkiem w szafie?

 

Diety cud?

 

A może jednak udało Ci się odchudzić – Sukces! – Ale niestety szybko po diecie też wrócić do poprzedniej wagi albo nawet jeszcze trochę do niej dołożyć?

A może gdy byłaś na diecie, to przeżyłaś prawie traumę – wręcz prześladowały Cię przechodzące przed oczami wyobraźni całe pochody deserów z bitą śmietaną? Normalnie nie masz obsesji na temat lodów, ale na diecie o niczym innym nie myślałaś. Znasz to? I kończysz dietę i od razu po niej jesz wszystko co wpadnie Ci w ręce, a im bardziej słodkie i tuczące i ZABRONIONE! tym chętniej! Po prostu nie możesz się powstrzymać. I po kilku miesiącach jesteś znowu w punkcie wyjścia, albo i dalej, a dietę właściwie powinnaś zaczynać od początku.

Jeśli tak się dzieje, to zapewne to, jak próbowałaś się odchudzać, było oparte na jednym z rodzajów siły woli, który nazywa się samokontrolą. Samokontrolę stosujemy, gdy robimy coś co uważamy za słuszne, ale na co nie mamy ani trochę ochoty.  I wtedy po prostu zmuszamy się do zrobienia tego. Zaciskamy zęby, walczymy ze sobą i nie przyjmujemy do wiadomości cichego popiskiwania naszego wnętrza: „ja nie chcę być głodna!”. I głodzimy się dalej. Występujemy wobec siebie z pozycji mądrego dorosłego, który wie co jest dobre i którego zadaniem jest opanować krnąbrne dziecko, a może nawet występujemy wobec siebie z pozycji poganiacza niewolników. Traktujemy siebie przy tym jak niepokorne dziecko, które nie będzie grzeczne i na pewno nie zje zdrowej kaszki, jeśli nie zostanie do tego zmuszone.

Tyle, że nikt zmuszamy być nie lubi. I tak jak zmuszane dziecko tupie i krzyczy, tak nasza spętana okowami psychika, też zaczyna tupać i krzyczeć – czyli podsyłać nam obrazy lodów, ciastek, rurek z kremem, kawy z bitą śmietaną…. i wielu innych produktów, których jej zabraniamy. Robi to, bo dąży do równowagi. Ale też dlatego, że o nas dba. Nie chce abyśmy umarli z głodu, byli nieszczęśliwi, czy smutni, tak jak właśnie jesteśmy. A że nie chcemy jej słuchać i nie dopuszczamy do głosu, zaczyna więc krzyczeć tak jak potrafi –  czyli emocjami i obrazami. Tak to właśnie działa, gdy staramy się działać w oparciu o samokontrolę. Oczywiście można wtedy zrealizować cel, ale wielkim wysiłkiem i wbrew sobie.

 

Samoregulacja

 

Ale jest jeszcze jeden rodzaj siły woli, oprócz samokontroli, a jest to samoregulacja. Pojawia się jeśli zaprosimy naszą psychikę do współpracy. Wtedy nasza nieświadomość nie sabotuje już naszego działania, a przeciwnie, nas w nim wspiera. Nie męczymy się już i nie walczymy, bo nie ma z kim, a efekt jest trwały, gdyż nie ma nic, co cały czas próbowałoby urwać się z łańcucha, gdy tylko odrobinę poluzujemy kontrolę. Regulacyjna siła woli pomaga nam osiągnąć cel w zgodzie ze sobą czyli w pełnej współpracy pomiędzy wszystkimi częściami naszej osobowości.

I cała książka „Ile waży twoje ja” jest właśnie o samoregulacyjnej sile woli. O tym czym jest i jak ją skutecznie zaprosić do współpracy, żeby osiągnąć cel. Autorka prowadzi nas na tej drodze krok po kroku. I to działa! Sprawdziłam.

Książka napisana jest lekkim językiem, miejscami wręcz humorystycznie, wypełniona praktycznymi przykładami i opisami doświadczeń osób, które same zamieniły samokontrolę na samoregulację.

Drobne „ale”

 

Jedyne zastrzeżenie jakie mogłabym mieć, to możliwe, że do tłumaczenia. „Możliwe, że…”, bo niestety nie znam niemieckiego, a nie udało mi się znaleźć książki w żadnej innej wersji językowej, żeby sprawdzić. Mianowicie, miałam wrażenie, że mniej więcej od połowy tekstu, używane są wymiennie słowa: powód, motyw oraz cel. I gubiłam się przy niektórych ćwiczeniach, bo nie bardzo wiedziałam o co w danym punkcie chodzi – o cel czy o powód, a zdecydowanie to nie jest to samo. Ale można sobie z tym poradzić, a lektura mimo tego i tak jest świetna.

 

5/5

 

Mimo tego drobnego zastrzeżenia, moja ocena to 5/5. Gorąco polecam!

 

O programie Magda Walczak

Coach, manager, trener biznesu, pasjonatka rozwoju osobistego i miłośniczka pisania :)

A co Ty o tym myślisz?