Trudni ludzie czyli opowieść o kolcach

 

Trudni ludzie czyli opowieść o kolcach. Magda Walczak Blog

 

Opowieść o kolcach

 

Słyszałam kiedyś opowieść o kolcach. O kolcach, które mają ludzie. Każdy z nas ma takie kolce, tyle, że są one zupełnie różne.

Czasem są osoby, których kolce są tak maleńkie, że w ogóle nie można ich poczuć. To są ci, przy których wiesz, że nie zrobią ci nic złego. Chciałoby się w ich towarzystwie przebywać cały czas. Promieniuje od nich dobroć i ciepło. To ludzie, którzy gdziekolwiek się pojawią, powodują, że świat wydaje się piękny i zupełnie bezpieczny. Ci, do których wszyscy lgną. Niekiedy nazywa się ich świętymi, a czasem po prostu dobrymi ludźmi.

Są też osoby, które mają średnie kolce. Czasem gdy przebywasz w ich pobliżu, możesz się trochę o nie pokłuć. Ale potem ostrza chowają się i znów przy tej osobie czujesz się jakby jej kolce w ogóle nie istniały. To czy kolce klują czy nie, może zależeć od dnia, od samopoczucia, od ludzi, którzy wtedy są wokół lub od wielu innych rzeczy. Ale nawet gdy kolce pojawiają się, nie trwa to długo, nie są też zbyt długie ani bardzo ostre.

Gdy masz do czynienia z takimi ludźmi, wtedy warto po prostu nie podchodzić zbyt blisko, gdy kolce są i powrócić bliżej, gdy już zniknęły. One nie mają cię skrzywdzić, mają chronić tę drugą osobę.

Ale są też ludzie, których kolce zajmują całą przestrzeń. Gdy tylko wchodzisz do pokoju, w którym ktoś taki przebywa, natychmiast czujesz się źle. Sama jego obecność ‘kłuje”. Nie musi nawet nic powiedzieć. Wystarczy jego spojrzenie lub nawet tylko to, że jest i już nie masz ochoty podchodzić bliżej. Czasem starasz się być uprzejma, zaciskasz zęby i jednak podchodzisz, czując jak kolce wbijają się w Ciebie z każdym krokiem, który robisz w jego kierunku. U takich osób kolce nigdy się nie chowają. Są stale wysunięte i zawsze bardzo ostre. A czasem, gdy przez całe lata jesteś nimi kłuta, już sama myśl o danej osobie może powodować, że poczujesz związany z jej kolcami ból i strach.

Na kolce takich osób nic nie poradzisz. Możesz jedynie chronić siebie.

 

Czym są kolce?

 

To bardzo ładna opowieść i bardzo trafna. Bo czym są właściwie takie wysunięte kolce? Wszystkim co powoduje, że kontakt z drugą osobą jest źródłem przykrości i niewygody. Kolce to złość, złośliwość, poniżające dowcipy, pogarda, agresja, histeria, chęć bycia cały czas w centrum uwagi. Kolce to gadulstwo, mówienie wiecznie o sobie, krytyka i pretensje do ludzi i świata. Czasem mają koncentrować uwagę na tej osobie, poniżać innych i zawłaszczać przestrzeń, która mogłaby należeć do wszystkich, a czasem zmuszać innych do robienia, tego czego dana osoba chce. A że jej lista oczekiwań jest nieskończona, to kolce nigdy się nie chowają.

 

Nasze własne kolce

 

Czasem nasze własne kolce też są wyciągnięte na całą długość. Jest tak wtedy, gdy jesteśmy wśród ludzi, którym nie ufamy i chcemy się przed nimi ochronić. Przez jakiś czas spełnia to swoją funkcję, ale w dłuższej perspektywie może nie przynieść nam wiele dobrego. Bo jeżeli nasze kolce długo będą wyciągnięte, to wtedy mogą się zwyczajnie „zaciąć” w takiej pozycji na stałe. I wtedy będziemy odpychać od siebie wszystkich, także tych, którzy nam dobrze życzą.  I w efekcie zostaniemy sami. Nie warto!

I dlatego, jeżeli naprawdę musisz się często w taki sposób bronić, to najlepiej zmień środowisko, w jakim przebywasz. Czasem jest to całkiem łatwe do przeprowadzenia, w innych przypadkach może zająć trochę czasu, ale w końcu zawsze się da. Pracę można zmienić (może nie od razu, ale można zacząć szukać), rozwody są dopuszczalne, ciągłe odwiedzanie teściowej również nie jest przymusowe, a jeżeli z nią mieszkasz, to zacznij szukać innych możliwości. To ważne, bo jeżeli twoje kolce się „zatną”, to zajmie Ci później całkiem sporo czasu, żeby znowu ich nie było. A im większe mamy  kolce i im częściej trzymamy je wyciągnięte, tym coraz mniej ludzi wokół nas.

 

Kolce to wskazówka

 

Zwracanie w życiu uwagi na kolce, to bardzo ważna rzecz.

Jeżeli masz wokół siebie ludzi, których kolce nigdy się nie chowają, to trzymaj się od nich jak najdalej. Możesz oczywiście zaproponować pomoc, ale nie od Ciebie zależy czy z niej skorzystają, a nawet jeśli skorzystają, to czy przyniesie to efekt. Żeby się zmienić, trzeba samemu tego chcieć. To ich wybór i nie ma powodu, abyś Ty ciągle chodziła pokłuta.

Jeśli masz wokół siebie ludzi, których kolce pojawiają się tylko czasem, to daj im przestrzeń i odsuń się kawałek, gdy widzisz  wysuwające się w Twoim kierunku szpikulce. Nie kłuj się o nie na siłę. Poczekaj aż to minie, wtedy wróć bliżej i porozmawiaj.

A jeżeli wiesz, w jakich sytuacjach pojawiają się Twoje własne kolce, to staraj się, żeby takich sytuacji było jak najmniej i aby jak najkrócej trwały, tak żeby wysunięte kolce nie zacięły Ci się w tej pozycji na stałe. Bo jeśli się zatną, to wtedy będziesz miała kłopot.

A jeżeli znasz ludzi, których kolce są tak malutkie, że prawie wcale ich nie widać – to dbaj o nich, żebyś mogła jak najdłużej blisko nich przebywać. Bo to wyjątkowi ludzie i bardzo są tego warci!

 

O programie Magda Walczak

Coach, manager, trener biznesu, pasjonatka rozwoju osobistego i miłośniczka pisania :)

A co Ty o tym myślisz?