Sztuka wysoka czyli scena erotyczna od kulis

 Sztuka czyli scena erotyczna od kulis - Fikcja by Magda Walczak, MagdaWalczak.pl

Beata popatrzyła w lustro. „Nie da się ukryć, że mam czterdziestkę”, z westchnieniem dotknęła nowej zmarszczki. ‟Zawsze miałam taką piękną cerę. Wszystkie kobiety mi zazdrościły. I włosy. Jakie ja miałam piękne włosy! Długie złociste loki”. Popatrzyła na krótką, ufarbowaną na rudo fryzurę; ufarbowaną, żeby ukryć ślady siwizny i krótką, żeby nie było widać zniszczonych latami farbowania włosów. Kiedyś była piękna i wiedziała o tym. Teraz to już nie było to. Pozostał ślad dawnej urody, ale to był tylko ślad. Brakowało świeżości, brakowało niewinności, brakowało nadziei, którą miała kiedyś, że życie potoczy się inaczej niż się potoczyło.

Otrząsnęła się ze wspomnień.

– A chrzanić to! Teraz chociaż jestem mądrzejsza, a poza tym kobieta o mojej pozycji nie może sobie pozwalać na słabość. – Wyprostowała się na krześle, oderwała wzrok od lustra i sięgnęła po pudełko ze szminkami. ‟No, to która tym razem?”

– Krwistoczerwona – zdecydowała, sięgając po najnowszy produkt Diora – w tym odcieniu zawsze było mi ładnie.

Używała tylko najlepszych kosmetyków, kobieta taka jak ona musi o siebie dbać. A poza tym i tak nie musiała za nie płacić. Ona miała tylko z nich korzystać, tak żeby przyciągać spojrzenia. I przyciągała, tak samo jak dawniej, tylko, że teraz potrzebowała do tego trochę więcej szminki, więcej pudru i więcej cieni. Ale jeżeli się postara, to efekt będzie prawie taki jak kiedyś, a wszystko co było do tego potrzebne, leżało na toaletce. Zaczęła robić makijaż. Profesjonalnie. W końcu była profesjonalistką.

Gdy skończyła, z zadowoleniem spojrzała w lustro. „Dobre oświetlenie”, pomyślała, „i nie dałabym sobie więcej niż 25 lat. No, może 30”, uznała po namyśle, „ale nie więcej”. Odłożyła szminki i wstała od toaletki. „Muszę iść, Seweryn na pewno już czeka”.

Właściwie, to nawet jej się podobał, wysoki, muskularny, lubiła takich mężczyzn. Niestety nie był zbyt bogaty i nie mógłby mieć jej na stałe. Od mężczyzn, którym pozwalała ze sobą być, oczekiwała, że zapewnią jej życie na odpowiednim poziomie. Seweryna na taki poziom nie byłoby stać. „Ale tak na chwilę, dlaczego nie?”, uśmiechnęła się. „Tak na chwilę, to mógłby być”. Był od niej sporo młodszy i bardzo dobrze, mąż miał już swoje lata, młodszy mężczyzna byłby miłą odmianą.

Podeszła do drzwi. „Zobaczymy jak nam wyjdzie tym razem, nic nie wychodzi od razu dobrze”. Nacisnęła klamkę.

Seweryn odwrócił się w jej kierunku i uśmiech rozjaśnił mu twarz. Podszedł i podał jej rękę.

– Witaj, kochanie. – Pocałował ją w policzek.

– Witaj – powiedziała najbardziej uwodzicielskim głosem, na jaki mogła się zdobyć. „Chyba jestem trochę zachrypnięta”, uznała, „to pewnie przez tę awanturę z mężem, ale może to brzmi nawet seksownie.”

– Kieliszek wina? – zaproponował Seweryn prowadząc ją do sofy. – Już nie mogłem się ciebie doczekać. – Pogłaskał ją po plecach.

– Jak ciebie też, kochanie. Myślałam tylko o tym, kiedy znowu cię zobaczę. – Popatrzyła mu uwodzicielsko w oczy i pozwoliła posadzić się na sofie.

– A jak on? – zapytał od niechcenia Seweryn, sięgając po butelkę. – Nie domyśla się niczego?

– Mój mąż? – w jej głosie słychać było lekceważenie. – Zupełnie nie. Dla niego tylko giełda, akcje i nowe inwestycje. No, ale kupił mi nowy samochód. To mogę z nim być. Ale pod warunkiem, że jesteś też ty – dodała kokieteryjnie, patrząc na podchodzącego z kieliszkami Seweryna, a jednocześnie niedbałym ruchem odsłoniła udo. Uchwyciła jego spojrzenie. „Zauważył”, uśmiechnęła się w duchu, „czyli zrobiłam to, tak jak powinnam.”

Było jej bardzo gorąco. Jasna lampa oświetlała pokój. „Okropna jest ta lampa!”, uznała jak zwykle. „I zdecydowanie za jasna jak na mój makijaż, jak można pod czymś takim ładnie wyglądać? I fatalnie grzeje, zaraz się spocę. No, ale w życiu nie na wszystko ma się wpływ, muszę to wytrzymać. Ale jest okropna!” Miała ochotę zdjąć bluzkę, żeby zrobiło się, choć trochę chłodniej, ale wiedziała, że wiele by to nie pomogło, a poza tym z niczym nie wolno się spieszyć, na wszystko przyjdzie pora i wiedziała, kiedy ta pora ma być.

Życie jest czasem bardzo monotonne”, myślała, „tylko rutyna i rutyna. Tyle razy trzeba robić to samo i tak samo. Po raz drugi, trzeci, dziesiąty. Nic zaskakującego, nic nowego. Jak długo tak można żyć?”, westchnęła.

Czasem miała ochotę zrobić coś szalonego, coś, czego nikt się po niej nie spodziewał. Zaskoczyć ich. I zrobi, ale dopiero za kilka lat, gdy już nawet najlepsze szminki ani cienie nie pomogą, gdy i tak już nikt nie będzie jej chciał. Wtedy będzie robiła tylko to, na co będzie miała ochotę i tylko z tymi, z którymi sama będzie chciała. Wtedy będzie wolna. Sama i stara, ale wolna. Ale teraz musi wykorzystać swoją szansę.

Seweryn usiadł obok. Położył rękę na jej kolanie i delikatnie przesuwał dłoń coraz wyżej. Uznała, że to nawet przyjemne. Popatrzyła na niego, tyle razy widziała z bliska jego twarz, ale nadal wzruszały ją jego miękkie usta i delikatne chłopięce włosy. „Tak, mogłabym z nim żyć, gdyby tylko był trochę bogatszy”, pomyślała praktycznie. „No cóż, nigdy nie ma się w życiu wszystkiego”, westchnęła w duchu. „Zawsze trzeba wybierać, a trzeba wybierać, to, co jest naprawdę ważne”. Ona wiedziała, co jest ważne i zawsze wybierała pieniądze. „Kobieta musi być praktyczna. No, ale teraz jest nawet miło, może trochę nudno i przewidywalnie, ale jednak miło. I to wystarczy.” Dłoń Seweryna powędrowała wyżej. Niespiesznymi ruchami gładził jej udo, drugą ręką objął jej talię i przyciągnął do siebie.

– Podoba ci się kochanie? – zapytał, delikatnie wkładając język w jej ucho.

– Bardzo – jęknęła. Ten jęk był trochę udawany, ale naprawdę jej się podobało.

Niedługo już zdejmę bluzkę, to chociaż trochę przestanę się pocić”, myślała, czując spływający po plecach pot. „Kto to wymyślił?! Ta lampa jest okropna, grzeje fatalnie! Czy naprawdę nie można wymyślić lampy, która świeci, ale nie grzeje?! No cóż, w sypialni jest podobna, ale tam postaram się po prostu o niej nie myśleć. Muszę wytrzymać jeszcze chwilę.”

Seweryn włożył rękę pod jej bluzkę. I znowu pomyślała o swoim mężu. „Gdyby tylko on tak potrafił, kiedyś tak robił, ale to było dawno. Bardzo dawno”. Zastanawiała się czy ma kochankę. Młodszą i ładniejszą od niej. „W gruncie rzeczy to wszystko jedno. Nie obchodzi mnie przecież. A jeżeli nawet by się ze mną rozwiódł, to nie mamy intercyzy i dostałabym połowę dużego majątku… no właśnie, majątku! Może to wcale nie jest taki zły pomysł?!”, zastanowiła się podekscytowana i w tym momencie poczuła jak Seweryn gładzi jej piersi. „Zostałoby mi z męża to, co w nim najlepsze”. Zapaliła się do tej możliwości i entuzjastycznie oddała pocałunek Sewerynowi. Spojrzał na nią zdziwiony, zwykle nie była aż tak wylewna, zawsze dawała tylko tyle ile było trzeba. Ale nowy plan naprawdę jej się spodobał. „Może po prostu podsunę mu kochankę”, myślała nadal o mężu, „a potem rozwód, a potem jakiś miły mężczyzna, oczywiście młody i oczywiście nie jako mąż. Mężów już dość, trójka to wystarczająca liczba. To naprawdę świetny pomysł! Wyjechałabym na jakąś ciepłą plażę, może Majorka, a potem jeszcze dalej”, rozmarzyła się. „Rozgrzany piasek, szum morza, drinki z parasolkami, i oczywiście mężczyźni. Tylko teraz to ja ich będę wybierać. I tylko tych niewłaściwych. Bo ci właściwi są po prostu nudni, trzeba udawać, że to, co mówią jest interesujące, albo zachwycać się jakimi są kochankami, choć tak naprawdę wolałabym obejrzeć film”, uznała, jako doświadczona życiem kobieta. Ale kochała, gdy mężczyźni ją podziwiają, podziw był dla niej jak powietrze, żeby mogła oddychać musiała go mieć. A wiedziała, że wszystko to kwestia pieniędzy. Podziw też. No, może młodości i urody również, ale tego miała coraz mniej, będzie musiała liczyć na pieniądze. „I od tego jest mąż, żeby się z nim dobrze rozwieść. I tak już nie przydaje się do niczego innego. Kiedyś był potrzebny, żebym mogła osiągnąć pozycję jaką mam, ale to było dawno.” Zaczęła planować. Wynajmie detektywa, zrobi zdjęcia, zdobędzie dowód na niewierność i dostanie w sądzie, co będzie chciała, a będzie chciała dużo i nie będzie miała skrupułów. „Tylko muszę znaleźć mu kochankę, no chyba, że już ma, to wtedy będzie po prostu łatwiej”. Na chwilę przypomniała sobie o siedzącym obok Sewerynie, który powoli rozpinał jej bluzkę.

– Kocham cię – wyszeptała.

– Ja też cię kocham – powiedział odpinając kolejny guzik.

Za chwile przejdziemy do sypialni, może tam nie będzie już tak gorąco”, oderwała się na chwilę od myśli o mężu. „Ta cholerna lampa jeszcze do tego razi w oczy!” Udawała, że mruży oczy z podniecenia, ale tak naprawdę zaczynały jej łzawić. Nagle poczuła, że przesunęło jej się szkło kontaktowe. „Jasna cholera, jak mam to teraz poprawić?” Próbowała przywrócić je na właściwe miejsce kilkukrotnie mrugając, ale niewiele to pomogło. Osiągnęła tylko tyle, że Seweryn popatrzył na nią zdziwiony i rozejrzał się dyskretnie, zastanawiając się, do kogo ona tak mruga.

Soczewka uwierała ją coraz bardziej. „No idźmy już do sypialni!”, była coraz bardziej zniecierpliwiona, „tam będzie mi ją łatwiej poprawić. Która jest godzina? Ile to jeszcze będzie trwało? Ten cały seks jest strasznie przereklamowany”, uznała niezadowolona. Ostatni raz bawiło ją to w liceum, potem jedynie się przydawało. Może źle trafiała, na niewłaściwych mężczyzn, ale cóż to znaczy właściwy mężczyzna? Właściwy, do czego? Kobieta, musi radzić sobie w życiu i musi wybierać mężczyzn, którzy mogą dać jej to, co jest ważne, a dla niej na pewno nie był to seks. A że za wszystko trzeba zapłacić? No cóż, takie jest życie. Na szczęście, ta cena nie była zbyt wysoka. Po prostu, to czego chcieli mężczyźni, było nudne i jej do niczego nie potrzebne, ale tylko za to mogła dostać to, czego chciała. „Ale na tych plażach po rozwodzie”, rozmarzyła się, „będzie zupełnie inaczej. Wtedy wszystko będzie tylko dla mnie. Pozostaje pozbyć się męża, ale to już jest łatwe. Grunt to mieć plan”, uśmiechnęła się do siebie. „Szkoda, że wcześniej na to nie wpadłam! Może to ta ostatnia awantura, dała mi do zrozumienia, że on może rzucić mnie, zanim ja rzucę jego. To nie było by dobrze! Muszę być pierwsza, póki niczego się nie spodziewa, to będzie lepiej wyglądało w sądzie. No wreszcie!”, z ulgą poczuła, że Seweryn rozpiął ostatni guzik i bluzka zsuwa jej się z ramion. „Już niedługo będzie koniec i będę mogła zająć się swoimi sprawami.”

Seweryn pomógł jej zdjąć bluzkę i została w bieliźnie. Okropna lampa rozgrzewała teraz jej skórę. „Jasna cholera, ten kto wymyślił takie lampy powinien tu teraz siedzieć. Zobaczyłby, jakie to jest przyjemne, jak tak grzeje! A poza tym jak można pod czymś takim dobrze wyglądać?! Szczególnie jak się nie ma już szesnastu lat.”

– Pójdziemy do sypialni? – zapytał jak zwykle udawanym szeptem Seweryn i jak zwykle w tym samym momencie. „Wszystko jest takie okropnie przewidywalne”, westchnęła. „W kółko to samo, tak samo, raz za razem i znowu jeszcze raz. Ile tak można? Ale już nie długo będzie inaczej”, myślała o plaży, o rozgrzanym piasku i drinkach z parasolką. I oczywiście o podziwiających ją mężczyznach.

Seweryn, zdziwiony brakiem odpowiedzi, powtórzył pytanie, tym razem z naleganiem w głosie

– Pójdziemy do sypialni?

Cholera, nie odpowiedziałam, chyba zauważył, że się zamyśliłam.”

– Oczywiście kochanie – potwierdziła, przybierając najsłodszy ton głosu.

Ile już razy mówiłam w życiu te słowa?”, zastanowiła się, „setki, może tysiące.” Ciekawa była ile razy jeszcze je powie. Zanim jej uroda zgaśnie. Zanim nawet najlepsza szminka nie ukryje wieku i kiedy nikt nie będzie jej już chciał. Wtedy zostanie jej tylko plaża i pieniądze. I musi zadbać, żeby to właśnie zostało. Mąż nie jest jej już potrzebny, ale jego pieniądze tak. Mądra kobieta musi dbać o swoje interesy. A ona była mądra i umiała o siebie dbać.

Seweryn podał jej rękę i przeszli do drugiego pomieszczenia. Na środku stało łóżko. Duże, z białą satynową pościelą. Znała to łóżko doskonale. Tyle razy już w nim leżeli. I ciągle starali się robić to jeszcze lepiej. Ale i tak ciągle było to samo. „Nie można sobie pozwolić na nic nowego, nic świeżego”, myślała znudzona. Usiedli na brzegu. Seweryn przytulił ją i zaczął całować, drugą ręką przesuwał coraz wyżej po jej udzie. Później lekko popchnął ją na łóżko i położył się obok.

Szkło kontaktowe znowu jej się przesunęło. Beata uznała, że dłużej nie wytrzyma. Musi poprawić tę cholerną soczewkę! Oderwała się od całujących ją ust Seweryna i odwróciła lekko głowę, chcąc zrobić to możliwie dyskretnie. Seweryn całował jej szyję. „No i dobrze, niech się przez chwilę tym zajmie, to dobry moment, żebym ja mogła zająć się tym, co jest naprawdę ważne”, pomyślała sięgając do oka.

– Co to ma kurwa być?! – Usłyszeli nagły wrzask i przestraszeni odskoczyli od siebie. – Co to ma KURWA BYĆ, CO?! – Czerwony ze złości Robert pochylał się nad nimi.

Z zaskoczenia nie byli w stanie wydobyć z siebie głosu.

– Co wy kurwa robicie?! – Pod miażdżącym wzrokiem wściekłego Roberta, Seweryn tylko się skulił. – Pytam się, CO?!

Wpatrzeni w niego, milczeli. Beata zamarła z ręką przy oku i nie odrywała wzroku od czerwonego ze złości Roberta. Widziała jak na zwolnionym filmie, kolejny już raz, żyłki pulsujące na jego skroni, kropelki śliny, które rozpryskiwały mu się na wargach, gdy krzyczał, a pojedyncza kropla potu spływała bardzo powoli po jego policzku, jeszcze chwila i skapnie na podłogę. Fale czerwieni zalewały jego twarz, jedna fala za drugą.

– Ty w ogóle wiesz jak się dzieci robi?! – wrzask Roberta, skierowany do oniemiałego Seweryna, przywrócił ją do przytomności. – Wiesz?! A ty! – teraz palec Roberta skierowany był na nią. – Moja babcia by to lepiej zagrała! Skaranie boskie z takimi aktorami! Za jakie grzechy poszedłem na reżyserię?! Za jakie, co? Już babcia mi mówiła: znajdź sobie chłopcze porządny zawód: hydraulik albo coś, a nie jakieś reżysery. A ja sztukę chciałem robić. Rozumiecie, sztukę?! No to mam kurwa sztukę! – wrzasnął, rzucając w nich trzymanym w ręku scenariuszem. – Nawet czegoś takiego nie potraficie zagrać?!

Asystentka planu natychmiast podbiegła zbierać rozrzucone kartki.

– Pogięło cię? – Beata zupełnie już oprzytomniała, przyzwyczajona od lat do wybuchów Roberta. – Jaką sztukę? Ten scenariusz jest taki durny, że i tak nikt nie będzie chciał tego oglądać.

– Jak się dobrze rozbierzesz, to będą chcieli. – Robert uspokajał się równie szybko jak denerwował. – No dobra, z tą sztuką to przesadziłem, przeszło mi już dwadzieścia lat temu, ale…

– Zaraz, zaraz! – dobiegł do nich czerwony na twarzy scenarzysta. – Ja słyszałem, co pani powiedziała – wyciągnął oskarżycielsko palec w stronę Beaty. – To wcale nie jest durny scenariusz! On niósł ze sobą bardzo ważne społecznie treści, tylko pan Robert – palec przeniósł się oskarżycielsko na Roberta – wyciął mi najlepsze sceny!

– Bo były do niczego.

– Jak to do niczego?! Takie głębokie rozważania na temat filozofii Kanta, jak w scenie trzeciej, albo..

– Wie pan gdzie może pan sobie wsadzić Kanta? Albo czytać do poduszki, niektórych usypia. Na film się nie nadaje.

– A to dlaczego? Przecież to takie wartościowe.

– Panie Zdzisiu – powiedział Robert z politowaniem – niech pan da nam pracować i nie przeszkadza, a zrobimy dobry film nawet z tego, co pan napisał, bo tak ogólnie to Beata ma rację, to się kupy nie trzyma.

– Ja sobie wypraszam!

– Tak? – Beata popatrzyła groźnie na scenarzystę. –To dlaczego ja w tym filmie prawie nic nie mówię? A gram główną bohaterkę, tak?

– Bo pan Robert wyciął i …

– Beata, ty nie masz mówić, ty masz inne atuty – wzrok Roberta, którym prześlizgnął się po Beacie nie pozostawiał wątpliwości, jakie atuty ma na myśli. – Poza tym, mówisz „dzień dobry” na samym początku. Wystarczy.

– Robert! – Beata tupnęła nogą.

– Panie reżyserze! To jest niedopuszczalne – scenarzysta był coraz bardziej zdenerwowany. – Jeśli pan nie przywróci sceny w kamieniołomach, to wycofam swoje nazwisko z napisów!

– Bardzo proszę. Chociaż będą krótsze. I tak nikt ich nie czyta.

– To co pan robi… – scenarzysta pokręcił głową z oburzeniem. – Pan niszczy moje dzieło! Ja złożę skargę do kierownictwa.

– Dzieła to robił Michał Anioł, my robimy film. I wie pan co jest ważne: sex i strzelanina. No to Beata pokaże to i owo, a Seweryn się zastrzeli. I będziemy mieli sprzedaż. A jak pan dostanie procent z zysków, to wtedy pan zrozumie, o co chodzi w tej twórczości, a teraz proszę nie zawracać głowy, bo tracimy czas zdjęciowy. Powtórka! – krzyknął do stojącej wokół ekipy. – Słyszycie? Ruszać się wszyscy! A wy – odwrócił się do głównych bohaterów – ubierać się i jeszcze raz. I ogień ma w tym być! Rozumiecie? Ogień. To jest SEX. I przestań grzebać w tym oku!

– Panie reżyserze – oburzony scenarzysta nie odpuszczał – pan profanuje sztukę!

– Panie Zdzisiu – Robert był nieugięty – Pieprzyć sztukę! Tu i tak chodzi tylko o sex.

Wracając do garderoby, Beata uchwyciła kątem oka, jak wpatrzona w Roberta asystentka planu oddaje mu pozbierany scenariusz. Robert przytrzymał jej rękę i mówił coś przez chwilę na ucho. „No proszę. Czyżby on i ona…?”, Beata uśmiechnęła się do siebie. „To bardzo interesujące. Bardzo.”

***

Po premierze krytycy prześcigali się w zachwytach:

Głębokie ujęcie psychologiczne postaci”, „Autentyzm gry aktorskiej”, „Nowatorskie podejście, niestroniące od odważnego przedstawienia aspektów fizycznych”.

Pani Beata Koniewska, która w swoim aktorstwie hołduje metodzie Stanisławskiego i dla twórczego oddania głębi psychologicznej bohatera, angażuje się w role zarówno ciałem jak i umysłem, nie zawiodła również tym razem. Jej widoczna identyfikacja z wewnętrznym przeżyciem, przenosi widzów na wyższy poziom rozumienia motywów tragicznej postaci Klary, rozdartej między miłością do kochanka, a uwikłaniem w nieszczęśliwe małżeństwo. Odważne sceny seksu, są tu jedynie przykrywką dla głębszego ukazania targających bohaterami namiętności, a bijący z ekranu realizm, zapewnia widzom możliwość udanej identyfikacji z kluczową postacią. Ważne problemy społeczne, jakie porusza ostatnie dzieło Roberta Koniewskiego, oraz świetnie podkreślony konflikt wewnętrzny, z którym zmagają się bohaterowie, nie pozwala przejść obojętnie obok głębi przedstawionego obrazu, charakterystycznej jedynie dla tej dziedziny sztuki, w której (…)”

Film pobił rekordy kasowe, a szczęśliwy scenarzysta udzielał wywiadów, odsłaniając przed dziennikarzami kulisy pracy twórczej, koniecznej do stworzenia tak wybitnego dzieła.

***

Znana aktorka zerwała kontrakt”, ogłosiły miesiąc później tabloidy. „Po dramatycznym rozwodzie ze sławnym reżyserem spędza wakacje na Seszelach. Najnowsze zdjęcia tylko u nas”, „Czyżby koniec kariery Beaty K.? Obszerny artykuł na stronie trzeciej”, „To byłby cios dla sztuki filmowej, mówią znawcy tematu”.

Beata uśmiechnęła się, przypominając sobie tytuły. „Pieprzyć sztukę”, wyciągnęła się wygodniej na leżaku i przeniosła wzrok na palmy. Na taras wszedł mocno opalony mężczyzna.

– Witaj kochanie. – Pochylił się nad nią i pocałował w policzek.

– Witaj – powiedziała najbardziej uwodzicielskim głosem, na jaki mogła się zdobyć. „Chyba jestem trochę zachrypnięta”, uznała, „to pewnie przez te zimne drinki, ale może to brzmi nawet seksownie.”

– Szampana? – zaproponował mężczyzna, sięgając po stojącą na stoliku butelkę. – Nie mogłem się doczekać, kiedy cię znów zobaczę. – Pogłaskał ją po ramieniu.

– Ja też nie mogłam się doczekać, kochanie. Myślałam tylko o tobie. – Popatrzyła mu uwodzicielsko w oczy i wyciągnęła rękę po kieliszek. Oszroniony, wyślizgnął jej się z palców.

– Cięcie! – rozległ się kobiecy głos. – Beata, no, co ty robisz? Powtórka!

Sztuka czyli scena erotyczna od kulis - Fikcja by Magda Walczak, MagdaWalczak.pl

O programie Magda Walczak

Coach, manager, trener biznesu, pasjonatka rozwoju osobistego i miłośniczka pisania :)

A co Ty o tym myślisz?