Prawdziwa historia Kopciuszka :)

 

 

Prawdziwa historia Kopciuszka :) - Fikcja literacka - Magda Walczak BLOG

 

Wydaje Ci się, że znasz historię Kopciuszka?

To Ci się tylko tak wydaje!

Teraz dowiesz się jak było naprawdę 🙂

— ;; —-

W nawiązaniu do ostatniego artykułu – tego o Pasji, postanowiłam podzielić się z Wami moja pasją – czyli pisaniem – ale w trochę innej formie niż zwykle, bo tym razem opowiem Wam historię Kopciuszka 🙂  

Zapraszam

Panie i Panowie, przed Wami Kopciuszek! 🙂

—-;;—–

 

Dawno dawno temu

 

Dawno, dawno temu w dalekim kraju żyła wdowa z dwiema córkami i pasierbicą. Pasierbica była piękna i mądra, ale jak to z pasierbicami bywa i nie tylko w bajkach, musiała ciężko pracować, kiedy jej przyrodnie siostry, ani tak piękne, ani takie mądre, wylegiwały się na łożach i przymierzały piękne suknie. Kopciuszek, bo tak siostry przezywały biedną sierotkę, marzyła o księciu z bajki, który by na zawsze odmienił jej los. No cóż, takie marzenia może nie są zbyt praktyczne, ale jak innej opcji na horyzoncie nie ma, to pozostaje tylko czekać na księcia. Tak więc, wzorem wielu innych Kopciuszków, które od początku świata robią to samo, czekała. Ale w przeciwieństwie do innych Kopciuszków, ta sierotka była nie tylko piękna, ale i zaradna.

 

Wielka nowina

 

Pewnego dnia w całym królestwie heroldzi ogłaszali wielką nowinę. Król szukał żony dla jedynego syna i wyprawiał wspaniały bal. Prawie wszystkie poddane miały być na nim mile widziane. Prawie wszystkie, bo co prawda król wierzył w demokrację i nie przeszkadzała mu różnica pochodzenia i majątku, jednak jakiś rozsądek w takich wyborach (małżeństwo to jednak poważna decyzja) trzeba zachować. I tak na bal zaproszone były panny, które miały wymiary dokładnie 90 na 60 na 90. Powód był praktyczny – w skarbcu pozostało wiele sukien, w które królowa już dawno się nie mieściła, a że król był oszczędny, to chciał, żeby w królestwie nic mu się nie marnowało. A tak cała garderoba będzie w sam raz dla synowej, tylko musi się znaleźć odpowiednia.

Przyrodnie siostry Kopciuszka od razu rzuciły się po centymetr. Tak wyrywały go sobie z rąk, że dopiero interwencja matki, pozwoliła ocenić sytuację. Wszystkie idealnie mieściły się w podanych warunkach! W domu zapanowała wielka radość. Matka widziała już oczami wyobraźni jedną ze swoich cór na tronie (nie robiło jej różnicy którą), a siebie obok, jako dostojną Królową Matkę. Każda z cór widziała już siebie na tronie (im jak najbardziej robiło różnicę, którą poślubi książę) obwieszoną klejnotami i wydającą polecenia służbie. Wizje były tak piękne, że natychmiast zaczęło się szycie sukien i zamawianie najdroższych bucików.

Kopciuszek stała smutna w kącie. Gdy siostry wybiegły do szewca i krawcowej, podniosła porzucony centymetr i sprawdziła swoje wymiary. Niestety!!! 98 na 70 na 98.  Nie mieściła się w kryteriach! Nie miała szans zostać żoną księcia! Taka rozpacz! Tyle lat o tym marzyła i teraz nic! A królewiczów znowu tak wielu na świecie nie ma, żeby był wybór, więc albo ten albo żaden. „I co biedna sierotka może zrobić?” – pomyślała.  Ale, że ta sierotka była biedna, ale na pewno nie głupia, to postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Zatrudniła się na służbę do pałacu i posłała gołąbka z listem do wróżki, która była jej chrzestną matką. Kopciuszek myła w pałacu podłogi i czekała na cud. Ale żeby tylko tak nie czekać, to postanowiła trochę temu cudowi trochę dopomóc.

 

Książe

 

Młody książę niedawno powrócił z zagranicznych wojaży. Zobaczył świat, obejrzał inne pałace i zapragnął mieć taki sam jakie mają inni królowie. Chciał mieć dom pełen drogich kobierców, arrasów na ścianach i kielichów z rżniętego szkła. Ale najważniejsze były podłogi. Kamienne – takie jak w pałacu jego ojca, już dawno wyszły z mody. Teraz należało mieć drewniane, lakierowane, tak idealnie gładkie, żeby wyglądały wręcz jak tafla szkła. Taka była najnowsza moda w krajach zamorskich i książę postanowił iść z duchem czasu. A król i królowa niczego nie żałowali ukochanemu synowi.

I tak do królestwa płynęły bale egzotycznego drewna, przyjeżdżali wybrani i szczodrze opłacani specjaliści: cieśle, lakiernicy, rzeźbiarze, murarze, tynkarze i wszystkie inne zawody, jakie były potrzebne i książę przerabiał pałac. Sam nadzorował wszystkie prace i osobiście oceniał każdy detal. Książe był pedantem więc wszystko musiało być idealnie. A najwięcej uwagi poświęcał podłogom. Miały być doskonałe, bez jednej skazy. Bo to na nich miał odbyć się wielki bal, na którym książę wybierze sobie żonę.

A przechadzając się po pałacu i nadzorując roboty książe coraz częściej spotykał Kopciuszka. Biedna dziewczynka o blond włosach, pochylona nad podłogą nieśmiało spoglądała na władcę. Książe zauważył, może nie tyle jej spojrzenie, co piękny dekolt i zgrabne pośladki. Książe czy nie, pewne rzeczy zawsze pozostają takie same. I tak jakoś przypadkiem, następca tronu coraz częściej chodził do sal, w których sprzątał Kopciuszek. Kopciuszek nieśmiało opowiadał księciu o swoim ciężkim losie, nie zapominając przy tym, aby bluzka dobrze eksponowała biust, a błękitne oczy, wpatrzone w księcia, były ocienione dobrze pomalowanymi rzęsami.

 

Bal

 

I wreszcie przyszedł dzień balu. Przed pałacem ustawiła się kolejka dziewcząt. Każda przed wejściem do środka musiała przymierzyć suknię królowej, żeby udowodnić, że spełnia wymagane kryteria.

Kopciuszek, jako służka była już wewnątrz pałacu, ominął więc ją test wymiarów i teraz nerwowo chodziła od ściany do ściany czekając na wróżkę – swoją chrzestną matkę. Piętnaście minut przed początkiem balu, zasapana wróżka pojawiła się nagle na środku pokoju.

  • Przepraszam za spóźnienie – powiedziała ciężko dysząc. – Miotła mi się zepsuła w połowie drogi i musiałam dalej ją nieść. Ale nic się nie martw załatwimy sprawy od razu. – Machnęła czarodziejską różdżką i cała postać Kopciuszka zalśniła złotem i drogimi kamieniami.

Kopciuszek popatrzyła w lustro. Miała na sobie piękną złocistą suknię z drogocennych materiałów, na głowie złoty diadem misternie upięty na jej płowych włosach, a na nogach najładniejsze pantofelki, jakie w swoim siedemnastoletnim życiu widziała. Całe wykonane z czystego złota. Spróbowała zrobić w nich krok i rozległ się delikatny dźwięk przypominający dzwoneczki, gdy złote obcasy stuknęły o kamienną podłogę. „Na szczęście w sali balowej jest już teraz na podłodze drewno, nie kamień – pomyślała – to nie będzie słychać tego metalicznego brzęku. Ale wyglądają pięknie.” – Obejrzała się jeszcze raz w lustrze i w tym momencie rozległ się gong ogłaszający początek balu. Kopciuszek ucałowała ciotkę i pobiegła do sali balowej. Niezauważona przez nikogo weszła bocznym wejściem i wmieszała się w tłum przybyłych dziewcząt.

Wszyscy goście patrzyli z podziwem na odnowioną salę balową. Wypolerowane i lakierowane podłogi lśniły niczym tafla lodu, rozwieszone na ścianach kandelabry dawały niewiele światła, co tworzyło baśniowy i pełen tajemniczości nastrój, a drogocenne materiały rozłożone na ławach, wzbudzały westchnienia podziwu i nieśmiałe próby, żeby chociaż dotknąć czegoś tak wspaniałego. Rozległy się trąby zapowiadające pojawienie się królewskiej rodziny i wszyscy zebrani zwrócili się w kierunku drzwi. Każda panna miała nadzieję wyjść tej nocy z pałacu już jako narzeczona księcia.

Rozpoczęły się tańce. Książe tańczył z kolejnymi pannami, ale żadna nie zrobiła na nim wielkiego wrażenia. Wszystkie wyglądały tak samo. Kopciuszek dyskretnie, ale zdecydowanie, cały czas starała się przebywać jak najbliżej księcia. I w końcu książę ją zauważył. W słabym świetle i w pięknej sukni, nie poznał dziewczyny myjącej w pałacu podłogi, ale wydawało mu się, że jest w niej coś znajomego. Jakieś pokrewieństwo dusz. Wyglądała też inaczej od tych wszystkich prawie identycznych dziewcząt, była jakby pełniejsza, bardziej kobieca. Książe coraz częściej zerkał na Kopciuszka, która udawała, że tego nie widzi, ale przesuwała się w tłumie, tak, żeby cały czas być blisko księcia. W końcu książę poprosił ją do tańca. Zatańczyli jeden taniec i kolejny i jeszcze kolejny, tak aż wszystkie inne panny i ich ojcowie zaczęli sarkać z niezadowoleniem. I nagle wydarzyła się katastrofa. Kopciuszek poczuła, że pękło jej ramiączko od sukienki. Musiała natychmiast wydostać się z sali, zanim ktokolwiek zauważy co się stało. Przeprosiła księcia i chciała odejść, ale on nalegał na jeszcze jeden taniec. Kopciuszek odmówiła. Książę coraz bardziej zirytowany nalegał. Kopciuszek czując, że ramiączko coraz bardziej zsuwa jej się z ramienia, stanowczo odmawiała. Książe, nieprzyzwyczajony do odmów, był coraz bardziej niezadowolony i mocno przytrzymał Kopciuszka za rękę. Korzystając z chwili nieuwagi księcia wyrwała rękę i pobiegła w kierunku drzwi. Niestety na idealnie polakierowanej i wypolerowanej podłodze, przypominającej taflę szkła, w pantofelkach z czystego złota mocno się poślizgnęła. Próbując złapać równowagę wbiła złoty obcas w miękkie drewno i w końcu zahamowała, pozostawiając za sobą głęboką metrową rysę w podłodze i pantofelek zaklinowany w drewnie. Uciekła do pokoju w jednym pantofelku, a ciotka-wróżka natychmiast przemieniła z powrotem jej strój i zniknęła. Nie było żadnego śladu, że Kopciuszek była na balu.

 

Poszukiwania

 

Następnego dnia zaczęły się poszukiwania dziewczyny, która zgubiła złoty pantofelek podczas balu w pałacu. Specjalny posłaniec jeździł od wioski do wioski i zakładał bucik na nogi każdej napotkanej w królestwie dziewczyny. W końcu przyjechał do chaty, w której mieszkała macocha z córkami. Każda po kolei mierzyła pantofelek i na jedną z córek pasował idealnie! Matka zasłabła ze szczęścia, dziewczyna z radości nie wiedziała, co ze sobą zabrać w podróż do pałacu i w końcu tak jak stała wsiadła do królewskiej karocy, którą miała być zawieziona do księcia.

Gdy dojechali do pałacu, służba od razu zaprowadziła ją do sali balowej. W sali na krześle, ze złotym pantofelkiem w ręku, siedział książę, a obok na kolanach polerowała podłogę jej przyrodnia siostra Kopciuszek. Przybyła dziewczyna skłoniła się przed księciem i uśmiech nie schodził jej z ust.

  • Czy to twój pantofelek? – zapytał książę, pokazując jej złotą szpilkę z lekko uszkodzonym obcasem.
  • Tak panie – odpowiedziała z radością.
  • Jesteś pewna?
  • Tak panie, najpewniejsza.
  • Chodź – książę wyciągnął rękę i zaprowadził ją do miejsca, gdzie w podłodze była przynajmniej metrowa głęboka rysa zrobiona złotym obcasem pantofelka uciekającego z balu Kopciuszka. – Ty to zrobiłaś, tym butem uciekając z balu?
  • Tak panie – głos drżał jej ze wzruszenia.
  • To teraz bierz to – książę podał jej miękki gałgan – i poleruj tę podłogę tak długo jak będzie znowu taka gładka i piękna jak była! Co za idiotka przychodzi na bal w metalowych pantoflach ze złota? Pomyślałaś, że mi zniszczysz podłogi? Wiesz ile to drewno kosztowało?! To teraz do roboty i masz doprowadzić to do takiego stanu jak wyglądało wcześniej! – Książe wręczył oniemiałej siostrze szmatę oraz złoty pantofelek i skierował się do drzwi. Gdy wychodził jego wzrok padł na myjącego podłogi Kopciuszka.

„No, właściwie to ta ma wszystko na swoim miejscu – zlustrował wzrokiem figurę Kopciuszka. – I sprzątać umie, robotna jest, a poza tym.. – popatrzył na jej stopy, na których nosiła miękkie filcowe kapcie – wie jak się ubrać. Nie jakaś idiotka, co chodzi w pantoflach ze złota. Takiej kobiety mi potrzeba.” – zdecydował i jako przyszły król, którego życzenia miały siłę rozkazu, od razu ożenił się z Kopciuszkiem.

Co było dalej nikt nie wie.


 

The end

 

  • Ty słuchaj, to nie może tak być – powiedział Wilhelm Grimm odkładając wydane pośmiertnie pamiętniki królowej Kopciuszka.
  • Nie może – przytaknął mu Jacob. – Nie ma budującego morału. Trzeba to jakoś przerobić, bo co to będzie za bajka bez morału.
  • To przerabiamy, tylko jak?
  • Może wywalić tę zniszczoną pantofelkami podłogę i książę ściga Kopciuszka, bo się w niej zakochał, a pantofelek pasuje tylko na jedną damską nóżkę w całym królestwie. Zobacz, to może tak… – zamoczył pióro w kałamarzu, pochylił się nad kartką i zaczął pisać: „Dawno, dawno temu….” *

 

*Bracia Jacob i Wilhelm Grimm, to autorzy oficjalnej wersji bajki o Kopciuszku 🙂

 

Prawdziwa historia Kopciuszka :) - Fikcja literacka - Magda Walczak Blog

 

 

O programie Magda Walczak

Coach, manager, trener biznesu, pasjonatka rozwoju osobistego i miłośniczka pisania :)

A co Ty o tym myślisz?