Etyka życia

 

Etyka życia - Magda Walczak BLOG

 

 

Czym jest etyka

 

Główną normą regulującą nasze życie, jest obowiązująca w danym środowisku etyka. Etyka, to właściwe postępowanie. Niekiedy kojarzy się pozytywnie, niekiedy z ograniczeniami, a dla niektórych wręcz z kajdanami, które nie pozwalają im cieszyć się pełnią życia. Nie jest też wspólne dla wszystkich ludzi, co jest etyczne, a co nie. Systemów etycznych jest wiele, a dyskusje na ich temat bywają gwałtowne, czasem bliskie rękoczynów. Bo etyka, co nią jest, a co nie, to chyba najbardziej kontrowersyjny temat świata. A kontrowersyjny, bo tak bardzo ważny. Łączą się w nim zarówno przekonania filozoficzne, co jest celem życia człowieka i co go spotka po śmierci jeśli… jak i bardzo praktyczne zasady współżycia społecznego.

 

Normy społeczne

 

Normy społeczne, to zasady właściwego postępowania, jakich jesteśmy zobowiązani przestrzegać w danym środowisku. Różne normy obowiązują w różnych miejscach, ale generalnie służą temu samemu – żeby można było żyć razem wśród innych ludzi. A wymaga to tego, aby wiedzieć czego się po tych innych ludziach można spodziewać, a oni potrzebują wiedzieć czego mogą spodziewać się po nas. I społeczeństwo jako całość dba (czasem dba lepiej czasem gorzej, ale z założenia dba), aby wszyscy tych zasad wobec siebie przestrzegali.

Naruszenie norm społecznych karane jest prawnie albo społecznie czyli wkluczeniem z danego środowiska – ktoś nie chce mieć z nami do czynienia, bo nie przestrzegamy ważnych dla niego norm.

 

Normy rodzinne

 

Częścią norm społecznych są normy rodzinne. Co wolno, a czego nie, w danej rodzinie. W niektórych rodzinach  określone są tylko podstawowe kwestie, a w innych, oczekiwania mogą sięgać bardzo daleko i bardzo precyzyjnie kontrolować życie – jak należy spędzać święta, a jak weekendy, jak często należy dzwonić do siebie i kiedy się odwiedzać, z kim można się ożenić, a z kim absolutnie nie, jak wolno się ubierać, a w co nie, co do kogo można powiedzieć, a do kogo nie.

 

Normy osobiste

 

Najbardziej głęboką warstwą etyki jest to w co sami wierzymy. Wartości, które my sami wewnętrznie uznajemy za ważne. I tak jak za naruszenie norm społecznych karzą nas inni, to za naruszenie norm osobistych ukarzemy siebie sami.

Bo jeżeli robimy coś wbrew temu, co uważamy za właściwe, to rzadko czujemy się z tym dobrze. Możemy oczywiście uzasadniać nasze postępowanie koniecznością, okolicznościami lub czymkolwiek innym, ale gdy zostajemy sami ze sobą, to trudno wtedy o spokój ducha. Wiemy, że naruszyliśmy jakąś własną wewnętrzną granicę, której wcale nie chcieliśmy przekraczać.

 

Konsekwencje naruszenia norm

 

Konsekwencje tego co robimy, zawsze z nami zostają. Nazwij to karmą, prawem natury czy czymkolwiek chcesz, ale chodzi o emocje. Jeżeli chcemy kogoś skrzywdzić, wywołuje to emocje, które zostaną w nas na długo po osiągnięciu celu. Najpierw jest adrenalina i działanie, a potem gdy osiągniemy już cel i zostajemy sami w ciszy, wszystkie te emocje, które były wewnątrz nas, nadal są i wcale nie znikają. Czasem jest to ciągle gniew, czasem gdy minie gniew, pozostaje wstyd, czasem jest strach jakie będą konsekwencje, a czasem tylko pustka, bo nie ma już celu. Ale nigdy nie jest to miłe.

A że nie chcemy czuć się źle, to albo odreagowujemy te przykre dla nas emocje, na kimś lub na czymś, żeby się ich pozbyć (pozornie pozbyć, bo wtedy tylko dochodzą kolejne), lub po prostu blokujemy je, odcinając się od tego co czujemy. Tyle, że nie da się zablokować emocji wybiórczo, więc automatycznie blokujemy wszystkie, i te dobre i te złe. W efekcie może być nam trudno później poczuć też coś zwyczajnie miłego.

W buddyzmie mówi się, że niewłaściwe postępowanie, nieetyczne, to takie, które ostatecznie przynosi cierpienie dla sprawcy. I tak jest. Oczywiście po drodze cierpią inni, może nawet sprawca jest zadowolony z tego co zrobił, ale ostatecznie, to cierpienie trafia też do niego. W ten właśnie sposób. Emocji, które w nim zostają. Bo nic w przyrodzie nie ginie.

Kiedyś spotkałam w samolocie pewnego pana polityka. Pan polityk znany był z bardzo brutalnego traktowania swoich oponentów. Miał nawet pseudonim bulterier. Na wizji sprawiał wrażenie, aroganckiego, brutalnego, 1020% macho. Ale w samolocie, gdy siedział obok, widziałam jego dłonie. Paznokcie miał poobgryzane prawie do kości. Nie wierzę, że czuł się dobrze sam ze sobą, gdy tylko schodził z wizji. Za wszystko płaci się jakąś cenę.

 

Co zrobić gdy…

 

Ale czasem zdarza się nam zrobić coś nie tak. Naruszyć normy. Nikt z nas nie jest święty. Co wtedy robić, żeby ograniczyć przykre konsekwencje także dla nas samych?

Jednym ze sposobów, żeby poczuć się lepiej, jest powiedzenie po prostu przepraszam. Druga strona je przyjmie lub nie, na to już nie masz wpływu. Ale chodzi o to, aby to powiedzieć. Nie blokujesz wtedy swoich emocji, ale też się nimi nie zadręczasz.

Innym sposobem zadbania w tej sytuacji, także o siebie i o swoje wewnętrzne samopoczucie, jest naprawienie szkody. Jeżeli ktoś coś stracił, spróbuj choć częściowo mu to zrekompensować. Jeżeli nie ma możliwości, z dowolnych powodów, żeby zrekompensować szkodę osobie, której dotyczyła, zrób coś dobrego dla kogoś innego. Nie ma znaczenia czy pomożesz choremu sąsiadowi, popracujesz w schronisku dla psów, czy poniesiesz ciężką siatkę sąsiadce. Robienie dobrych rzeczy tworzy dobre emocje, a dobre emocje są świetnym antidotum na ciężkie odczucia –  poczucie niezadowolenia, winę czy wstyd.

Trzecią możliwością jest postanowienie, że więcej czegoś takiego nie zrobimy. To co było, jest czymś czego już nie cofniemy. To co możemy zrobić, to wyciągnąć wnioski na przyszłość i ich się trzymać.  I takie postanowienie również uzdrowi nasze samopoczucie. I to uzdrowi je tu i teraz.

Oczywiście najlepszy skutek przyniesie zastosowanie wszystkich tych 3-ch punktów na raz.

 

Skrucha a poczucie winy

 

Pamiętaj, że cokolwiek zrobiłeś czy zrobiłaś, jest ogromna różnica między skruchą a poczuciem winy. Skrucha, to postawa: zrobiłem coś złego, żałuję, chcę to naprawić, nie chcę więcej tak robić i wyciągam wnioski. Skrucha jest dobra, twórcza, buduje, pozwala iść dalej i żyć lepiej niż do tej pory. Bo wszyscy popełniamy błędy, uczymy się, czasem zrobimy coś głupiego. Czasu się nie cofnie, a jedynie co można zrobić w takiej sytuacji, a co przyniesie pozytywne skutki, to właśnie skrucha.

Poczucie winy jest czymś przeciwnym do skruchy. To postawa: zrobiłem coś złego = jestem złym człowiekiem. Takie nastawienie do niczego nie prowadzi. Nie daje szansy na zmianę, poprawę, zadośćuczynienie. To wyrok bezterminowy bez wyroku. Nie wnosi nic do Twojego życia, bo siebie po prostu w nim od razu przekreślasz, ani nie wnosi też nic dobrego do życia innych.

Dlatego jeżeli zrobiłeś coś czego żałujesz, to zadbaj o skruchę:

  1. przyznaj się, chociażby przed sobą, że to nie było dobre,
  2. zadbaj o zadośćuczynienie – jeśli się da to wobec tej osoby, a jeśli nie, to zrób coś dobrego dla kogoś innego,
  3. postanów więcej tego nie robić,
  4. i tego postanowienia dotrzymaj,

I tyle. Nic więcej i tak nie możesz zrobić.

A poczucie winy sobie odpuść, bo ono do niczego dobrego nie prowadzi. Ani dla Ciebie ani dla innych.

 

Czy normy zawsze mają rację?

 

Oczywiście może być też sytuacja, że wydarzyło się coś, co inni oceniają negatywnie, jednak sam sprawca uważa, że to co zrobił było w porządku. I czasem nawet może być w porządku. Nierobienie tego czego inni od nas oczekują, niekoniecznie z założenia jest czymś  niewłaściwym. I niekoniecznie też wiadomo, że to oni mają rację w tej sprawie, a nie my.

Ale jeżeli wtedy wsłuchasz się w siebie, rozważysz za i przeciw, to wtedy będziesz wiedział czy zrobiłeś coś niewłaściwego czy jedynie nie zrobiłeś tego czego oczekiwał od Ciebie ktoś inny, bo to nie jest to samo.

Jeśli z tym co zrobiłeś, czujesz się lepiej, spokojniej, jesteś bardziej życzliwy i pozytywnie nastawiony do świata, to widocznie to co wybrałeś nie jest takie złe, nawet jeśli było wbrew woli kogoś innego. Ale jeżeli zamiast tego, jesteś zirytowany, niechętnie nastawiony do otoczenia, nie możesz sobie znaleźć miejsca i wszystko się w Tobie buntuje, to może warto rozważyć, czy to co zrobiłeś na pewno było dobre, nawet jeśli zgodne z oczekiwaniami drugiej osoby.

 

I na koniec…

 

Oceń w co wierzysz i co jest dla Ciebie wartością. Zastanów się jakie skutki przyniosło w przeszłości, gdy postępowałeś wbrew temu w co wierzysz. Jakie przyniosło to wtedy efekty dla Ciebie i dla innych. I po prostu postanów jak będziesz postępować w przyszłości. Nie zadręczaj się przeszłością, bo przeszłości nie cofniesz. Napraw co się da, wyciągnij wnioski i idź do przodu, nie robiąc ponownie tego samego. W ten sposób najlepiej przysłużysz się sobie i innym.

 

 

O programie Magda Walczak

Coach, manager, trener biznesu, pasjonatka rozwoju osobistego i miłośniczka pisania :)

A co Ty o tym myślisz?